Leczenie kanałowe jest koszmarem każdego pacjenta dentysty. Jednak dla samego lekarza również zdecydowanie nie jest szczytem marzeń. Endodoncja, bo taka jest inna nazwa leczenia kanałowego, jest procesem skomplikowanym i bolesnym. Przyczynami konieczności zastosowania leczenia kanałowego mogą być różne czynniki, ale najczęściej jest to przedłużający się stan zapalny miazgi zębowej. Ten najczęściej ma podłoże bakteryjne. Poprzez uszkodzoną strukturę zęba, nawet jeśli są to uszkodzenia mikroskopijne, bakterie mogą wniknąć aż do korzenia zębowego gdzie mogą rozpocząć się procesy gnilne. Nowoczesne narzędzia dentystyczne pozwalają na skuteczne leczenie takich przypadków, jednak ostateczny stopień trudności zadania zależy tak naprawdę od tego jak bardzo doświadczone chorobą są kanały- czy ich światło zostało bardzo silnie zmniejszone. Z drugiej strony również pewne naturalne uwarunkowania, jak ilość czy długość bocznych kanałów, mają bardzo duży wpływ na stopień komplikacji zabiegu. Podstawowym zabiegiem wykonywanym podczas leczenia kanałowego jest udrażnianie zobliterowanych kanałów zębowych. Mimo najlepszych chęci i wykorzystania najnowocześniejszych elementów sprzęty stomatologicznego nierzadko ząb poddawany leczeniu kanałowemu nie może zostać uratowany i musi zostać usunięty.
Trochę nie rozumiem, dlaczego producenci past do zębów i płynów do płukania jamy ustnej z uporem maniaka próbują w społeczeństwie nieużywającym szczoteczki do zębów stworzyć legendę czystych przestrzeni zębowych. Gdyby się tak do tego dostosować to jedyne, o co Polacy by dbali- byłyby to właśnie przestrzenie międzyzębowe. Rzeczywiście ich znaczenie jest spore, ponieważ stanowią siedlisko groźnych bakterii, które trudno usunąć używając zwykłej szczoteczki do zębów. Tymczasem wszelkie reklamowe hity- drgające włókna, mikrogranulki i inne dziwne substancje pozwalają zachować je w doskonałym stanie. Pomaga to zapobiegać próchnicy, która jest zmorą dziewięciu na dziesięciu Polaków. Wydaje się jednak, że producenci tak ambitnych substancji czyszczących, dezynfekujących, wybielających i ogólnie upiększających i uzdrawiających żeby nie znają polskich realiów. Zatem, panie i panowie- w tym kraju co piąta osoba nie myje zęby kilka razy w tygodniu, połowa raz dziennie! Reszta natomiast wie, jak sobie poradzić z przykrym zapachem, próchnicą i kamieniem nazębnym. Więc taki apel na zakończenie: zamiast wybielać i perfumować zęby prosimy o przekonanie rodaków do używania szczoteczki do zębów!
